piątek, 30 stycznia 2009

Stressss

Znowu wygrał.
Choć od rana świadomie pracowałam nad tym, aby nie był górą w tych naszych cichych potyczkach face to face. Gdy tylko znalazłam chwilę w ciągu dnia i usiadłam w domowej, kojącej ciszy, z kubeczkiem kawy... wwiercił się przez czaszkę i przecisnął do centrum dowodzenia Agusią – MÓZGU.
Wygrał po prostu.
STRES
Tak paraliżujący, że na jakiś czas obezwładnił. „Pstryk” i wyłączył całe moje racjonalne „JA”. Strach przed tym co będzie i jak będzie. Wyobraźnia pomagała – co i już podsycała go scenami totalnej klęski.
W końcu nastawiłam źle żelazko i przepaliłam sukienkę – na okrętkę zszyłam czekoladowy materiał, czerwoną nitką (ostatnio mam hopla na punkcie czerwonego). Cale szczęście było akurat tuż przy szwie.
Próba generalna – coś fatalnego. Ja nie mogłam ogarnąć – skądinąd naprawdę fajnej grupy zdyscyplinowanej młodzieży. Oni rozkojarzeni, zdekoncentrowani... myślami gdzie indziej i przy czym innym (innych :P).
Po drugiej generalnej próbie, w tzw. „ostatnim słowie reżysera” ;) rzekłam:
– Kochani mam nadzieję, że Bóg dziś będzie z nami.
I Był :D
Bawcie się dobrze dzieciaki – występ wyszedł wam extra. Pozwólcie, że wasza sorka, "starsza pani" hyhy, odpłynie w bezpieczne i kojące ramionka Morfeuszka. Chyba zaczyna mi być potrzeba znacznie więcej czasu by regenerować siły.
Szkoda, że przez ten cholerny STRES nie potrafię czerpać energii z sukcesów.

wtorek, 27 stycznia 2009

... do jutra...

Spółdzielnia przysłała rozliczenie za wodę za ostatnie pół roku – a żeby was jasna cholera wzięła, że tak sobie pozwolę :)
Nic to, trzeba będzie przykręcić wydatki, bo na pewno nie kurek z wodą – o co to, to nie! Ach być wreszcie niezależnym od dziwnych wyliczeń, przeliczeń, niezrozumiałych wskaźników, współczynników, uf..., wrr...
Na osłodę poczłapałam dziarsko, acz bez kijków, na tourne po sklepach. Z upolowaną w atrakcyjnej cenie bielizną – koloru nie zdradzę, ha! – wracałam szybko do domu, bo już, już zaraz, za chwilkę Jędrek kończył lekcje.

Coś mnie zatrzymało.
Zapach...
Niewielka przestrzeń zagajnika z wysokimi jedlicami. Trochę wilgoci i ciepła spowodowało, że uwolnił się niepowtarzalny zapach... niby sosny, ale z nutą pomarańczy...
– Tato, a kiedy te drzewka urosną? Kiedy będą takie duże, wyższe ode mnie?
– Myślę, że za jakieś 20 lat już będą bardzo, bardzo wysokie.
– Takie do nieba?
– Takie do nieba.

To było może jakieś 30 lat temu... Byłam wtedy młodsza od Jędrusia...
Drzewa są faktycznie prawie jak do nieba...

Wczoraj minęło 14 lat, kiedy ostatni raz powiedziałam: Część Tato, to do jutra.
A jutra nie było.

poniedziałek, 26 stycznia 2009

Nie ma czasu

Nie ma czasu na chorowanie.
Po trzech dniach w domku – w tym dwa w stanie ledwo_żywa – dziś do pracy i kilka godzin twórczej pracy z kwiatem młodzieży polskiej. Ahoj przygodo!

sobota, 24 stycznia 2009

Chorutka

Plan dziś skrzętnie realizowany:
Owinąć się w cieplutki pomarańczowy kocyk z polaru – bezcenna namiastka słońca w ten zaskakująco mglisty jak na styczeń dzień.
Wychlipać z 8 kubków herbaty z sokiem malinowym, miodem i cytryną – końska dawka witaminy „Cy”.
Sięgnąć po jakieś czytadło – won wszelka ambitna lektura.
Hm... może jeszcze malenieczka kanapeczka z prawdziwym masłem i dorodnym ząbkiem czosnku? Moja szanowna druga Połowa będzie musiała to przeżyć, jak chce bym ja przeżyła ten zmasowany atak choroby na mnie.
Osłabiona lecz na polu walki wciąż dzielnie trwająca... i nawet sałatkę jarzynową i kurkę w galarecie (okraszoną obficie czosnkiem) zrobiłam :D

A na deser najcudniejszy wnuczek świata – nie mój – tylko mojej Mamy i Teściowej ;)

piątek, 23 stycznia 2009

Uważaj co wkładasz

Kluczyk typu yale nie nadaje się do wózków w marketach. To znaczy wózek odczepisz, ale potem już kluczyk nie koniecznie zechce z tegoż cholernego wózka wyjść ;]
Na obiad lasagne bez beszamelu – zawsze to zdrowiej i mniej kalorycznie.
I jeszcze kurs do krawcowej, po drodze biblioteka, bo wyczytane wszystko. Potem działka społeczna pt. angażowanie się w życie szkolne dziecka... uff chyba za dużo na szaroburaśnomokry piątek :(

wtorek, 13 stycznia 2009