środa, 19 sierpnia 2009

Przed wyjazdem

Ja to jak zwykle.
Za 5 minut niemalże wyjazd, a ja nic nie mam przygotowane. Tzn. wystawiłam deskę do prasowania i mam dobre zamiary. Godzina jest jaka jest, a ja w powijakach. Rodzina też. Tylko, że akurat oni się tym nic a nic nie przejmują. W przeciwieństwie do mnie. Wrrr... Michał właśnie wystawia fona na sprzedaż. A jeszcze kilka tygodni temu dotykowy coś_tam_coś był szczytem jego marzeń (no! może oprócz iPhone), Jędrek kręci filmy wg osobistego scenariusza z samochodami Hot Wheels w roli głównej, a Marek generalnie się niczym nie przejmuje. Nawet trasą jaką ma do pokonania. Ja to zawsze myślałam, że najdalej mam nad morze, a tu dzisiaj mój osobisty kierowca uświadomił mnie, że do Ustrzyk to my mamy raptem ze 40 kaemów mniej niż do Gdańska. Też coś!
No dobra. Śmigam. Bo muszę się spakować, a wcześniej poprasować. Muszę udekorować buteleczkę winka dla Zbyszka no i nie zapomnieć o Aniołku Bieszczadzkim :)
Acha, i jeszcze się wyspać.
Bo na zlocie czasu na to nie będzie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz