czwartek, 24 grudnia 2009

Ida święta

Nieproszony deszcz w okamgnieniu zmył śnieg i szlag trafił świąteczne klimaty, w temacie pogodowym rzecz oczywista. Bo poza tym praca wre.
W tym roku ciut lżej, bo ominęło nas szaleństwo świątecznych porządków. No trudno na dwa miesiące przed wyprowadzką serwować sobie tydzień na szmacie. O, nie! Dziękuję, oszczędzam kręgosłup na to co będzie w połowie lutego. Jakoś tak.
Wczoraj z pomocą Jędrulki ulepiłam coś ponad setkę uszek. O takich... takusich malusich, wycinanych przez Jędrka z kieliszeczka. I tylko dwa rozkleiły się w gotowaniu, i tylko 3 zostały pochłonięte od razu, no bo spróbować trzeba było. Czy aby na pewno dobrze doprawione ;)
Ciasto też już pachnie jak oszalałe i kusi wszystkich. I na gazie pyr_pyr_pyrtoli się barszcz czerwony na zakwasie.

1 komentarz:

  1. Aguś, podrzuć przepis na ten barszczyk na zakwasie:)

    OdpowiedzUsuń