poniedziałek, 29 marca 2010

Okienne widoki

Trwam w zachwycie dla NATURY – przyznaję, że zbyt egzaltowanym, ale cóż...
Doprawdy to dziwne... mieszkam tylko kilometr dalej od dawnego blokowiska, a czuję się przeniesiona w inny wymiar. Obserwuję jak słońce wspina się coraz wyżej i wyżej, jak wędruje od wierzby do wierzby...
Monotonia? Bo niby tylko łąki i pastwiska???
Hm...
Ze wschodnich okien mam podgląd na konie wypasane przez sąsiada_agro_gospodarza. To te same koniki, które zimą towarzyszyły nam podczas kuligu, teraz osiodłane, kłusują z jeźdźcami po nadwieprzańskim wale przeciwpowodziowym.
Południowe okna wychodzą na wzniosłe olchy, wśród których gałęzi wiją gniazda sroki. A materiał na te swoje ptasie domostwa zbierają na naszym podwórzu.
Największą niespodziankę zgotowało okno północne... z widokiem na bocianie gniazdo. Kilka dni temu Państwo Bocianostwo łaskawie zakończyło zagraniczne wojaże i z powrotem zasiedliło opuszczoną późnym latem siedzibę rodową...



Trwają wiosenne porządki pobudowane.
I tak wiele rzeczy dzieje się „pierwszy raz”...
ognisko... kawa na WŁASNYM tarasie... goście... ciasto z nowego piekarnika...

1 komentarz:

  1. Wiesz Aguś, może Wam sroki wysprzątają podwórze.;-) Myśmy ścieli drzewo, w którym kiedyś sroki miały gniazdo i .... wyciagnęliśmy wielki kłąb drutów. Żadne tam patyki. :-)

    Patrz jak masz cudnie, natura ogromnie koi :-)

    OdpowiedzUsuń