środa, 14 kwietnia 2010

Ciężko...

Emocje tworzą we mnie sprzeczne i trudne do zrozumienia duety. W obliczu tragedii jaka dotknęła 10 kwietnia 2010 roku rodziny, które na zawsze i w strasznych okolicznościach straciły swoich najukochańszych... mam świadomość, że nie powinnam tak dramatycznie przeżywać tego co dzieje się w tej chwili z moim zdrowiem. To mówi mi rozum i zgadzam się z nim. Ale to dzieje się tuż obok, zmusza do refleksji nad Życiem, Śmiercią, Sensem... We wszechogarniającym smutku, atmosferą przesiąkniętą rozpaczą nie sposób znaleźć dla siebie choćby iskierki nadziei...
Bardzo, bardzo mi ciężko. Podejmować decyzje co do dalszego leczenia, uporać się tak codziennie z trudnościami choroby, która rozkrzyczała się na dobre...

W chorobie człowiek tak naprawdę jest sam.
Pomimo serdecznych serc obok.
Pomimo ramion gotowych utulić.

Tak czuję teraz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz