niedziela, 11 kwietnia 2010

Wczoraj... [']

Wczoraj wstałam dość wcześnie, bo chciałam przed pracą przygotować obiad i upiec karpatkę. Marek z Robertem ścinali przed domem zeschłego wiąza, więc głośno chodziła piła... Bocian człapał po polu sąsiadki – tym razem polował na myszy. Sąsiadowi spłoszył się młody koń, po raz pierwszy zaprzęgnięty do bryczki...
Leniwie zaczynał się dzień.
A potem włączyłam telewizornię... i nastał czas kiedy trzeba sobie wiele spraw przemyśleć, poukładać na nowo.
Pytanie tylko czy jest to możliwe...

Wieczny odpoczynek racz Im dać Panie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz