wtorek, 28 września 2010

Nie lubię reklam

Nie lubię reklam.
Ale i reklamy nie lubią mnie – kobiety chorej na łuszczycę.
Zdrowie jest piękne – a więc ja nie jestem piękna, bo nie jestem przecież zdrowa.
Jesteś tego warta – no to ja nie jest tego warta, bo moja skóra rzadko bywa gładka... Nic nie jestem warta?
Dbaj o siebie – przecież dbam! Naprawdę dbam!!! Ale i tak ktoś kto spojrzy na moją skórę powie: ona wcale o siebie nie dba. Boli. Mocno pali w piersiach. I piecze w oczach. I jeszcze w gardle ściska.
Piękno wychodzi ze skóry – moja skóra rzadko bywa piękna. Z mojej skóry wychodzi tylko brzydota. Więc ja jestem brzydka?
Gdy śliczna dziewczyna mówi z ekranu: Czuję się świetnie w mojej skórze, to jej zazdroszczę, bo w całym swoim niemalże 40–letnim życiu miałam może tylko kilka chwil, gdy mogłam tak powiedzieć.
Pewna firma zaś jest mocno przekonana, że tylko ona rozpoznała Definicję piękna, cóż kiedy ja, chora na łuszczycę się w niej nie mieszczę.
Zdrowa i pięknie opalona skóra
– moja skóra nawet gdy jest opalona nie jest zdrowa, a i opalenizna jest niepiękna, bo w ciapko–plamki połuszczycowe.
Bywa, że moja skóra jest w takim stanie, że melodyjnie wyartykułowane słowa płynące wprost z TV: Jak pięknie dziś wyglądasz, wzbudzają we mnie rozpacz. Rozpacz, rozdzierającą, pełną bezsilności ROZPACZ.
A gdy, zapewne, 18–letnia modelka reklamuje krem na zmarszczki, przekonując mnie, że Naprawdę ma tyle lat, choć wcale tego nie widać (to co? w domyśle, że niby ma 45?) to cholernie jej zazdroszczę, bo też chciałabym mieć tylko taki problem ze swoją skórą – zmarszczki. Podobnie jak też i pani, która po wydepilowaniu nóg, jest spokojna, bo przecież czeka ją Gładka skóra przez wiele tygodni a nie dni. Szczęściara.
A kiedy głos z TV przekonuje mnie, że: Skóra Twoja najpiękniejsza jedwabna kreacja, to jakbym wyczuwała w nim sarkazm. A do cholery z taką kreacją. W czerwone plamy, oprószona białym pyłem, albo cała w łuski. Do bani stylista, do bani projektant. Do bani cała ja?
No niestety, surfując po kanałach TV w polowaniu na reklamy, jakoś nie dane mi było dotrzeć do Źródła zdrowej skóry. Ale za to znalazłam choć jeden slogan, który troszkę koi moje, czasami zajęte przez łuszczycę [Laughing], ucho : Natychmiastowa ulga, długotrwała ochrona.

***
Już dawno ten tekst za mną chodził. Piszę go teraz gdy choroba po zaleczeniu ostatnią agresywną terapią jeszcze nie zaczęła mi zbyt mocno dokuczać. Choć już ją czuję. Tuż pod powierzchnią naskórka. Przyczajona czeka aby eksplodować z całą swą perfidną mocą bólu, swędzenia i brzydoty. Napisałam teraz, aby uprzedzić emocje. Później byłoby mi trudniej, a teraz nawet się uśmiecham.
***

W poście wykorzystałam slogany reklamowe kosmetyków prezentowane w mediach. Celowo nie podają nazw marek. Bo przecież nie o to chodzi. To tylko takie moje skojarzenia, bardzo subiektywne. Taki mój dialog – ja i monitor TV.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz