piątek, 10 września 2010

Marudzę i już

Że niby cały czas lato? Yhy. Akurat! Zimno. I wcale nie marudzę hm hm... Palimy w kominku i w domku jest ok. Bardziej martwią nas opady. Woda z Wieprza wyszła pod wał – któryż to już raz w tym roku? Droga natomiast znowu błotnisto–strumyczkowa yh. Zmobilizowało nas to i napisaliśmy wreszcie taaaaaaaaaki elaborat do władz lokalnych o budowę drogi – optymiści, a co! :)
A argumentacja w niej bajeczna, hoho – Orzeszkowa z Sienkiewiczem pozazdrościliby wyobraźni. Żartuję, ale sytuacja absolutnie wesoła nie jest. Gdy pada po prostu toniemy w błocie, choć Marek troszkę sytuację poratował usypując w co bardziej strategicznych miejscach rozdrobniony gruz i takie tam różności. Kto by pomyślał, że będą marzyły mi się białe kaloszki HUNTER´a. Na Allegro sprawdziłam ich cenę i miłość mi przeszła. Zdecydowanie gumofilce tańsze i swój klimat mają. Szkoda, że do pracy pojechać w nich raczej nie mogę, hyhy. Chociaż... Mogę??? [Sealed]

No a z tą petycją o budowę drogi, Marek przegalopował po wsi pozbierać podpisy – wraz z bardziej znaną sąsiadom sąsiadką (bo my tu jednak wciąż obce, miastowe ludzie). Ciekawe jak się władza ustosunkuje. Bo ponoć ma chęci dobre.

No to jak marudny wpis, to już polecę po całości, aby wyczerpać limit i mieć z głowy na jakiś czas:
– nadal nie ma grzybów, przynajmniej w naszych lasach,
– nadal, po pozlotowej stłuczce nie zrobiony samochód – wszyscy przesiedliśmy się na rowery, choć akurat w tym temacie największe zmiany zaszły u męża pana bo on jakby bardziej od autka uzależnion, ja i tak rowerowa jestem, chłopaki też,
– w pracy wszystko na raz: muszę wysilać się twórczo (scenariusze i inne papierzaste wrrr), przeprowadzka do nowego budynku, i totalna zimnica w starym i jak na złość niestety w pracy kominka nie posiadam, no co za przeoczenie architektoniczne,
– z tego zimna coś mi wlazło w bok i AUUUĆ!!!
– reszty maruderstw nie pamiętam, jak sobie przypomnę to dopisać nie omieszkam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz