niedziela, 21 sierpnia 2011

W niedzielę

Lubię kiedy w niedzielę sączy się nieśpiesznie czas. Rano wstaję raczej późno, szykuję śniadanie, zwołuję wszystkich do stołu, do którego każdy zmierza w swoim rytmie i tempie. Nieśpiesznie. Od początku sezonu ogródkowego zawsze serwuję sałatkę z tego co na grządkach aktualnie króluje. A teraz sporo nowej rukoli, wciąż na krzakach pełno małych pomidorków, resztki ogóreczków, natka pietruszki, ostało się kilka gałązek bazylii – w sumie połączenie zaskakujące, ale zapewniam: z winegretem na bazie aromatycznej włoskiej oliwy – wyborne i znika do gołej miski.
Potem kawa na tarasie, książka...
Słoneczniki konkurujące ze słońcem...





... i radosny jak zawsze pies...



Idziemy nad rzekę, bo wietrznie i komarów jakby nie ma.

1 komentarz:

  1. Nie wiem, gdzie, więc wpisuję tu - dziękuję za odwiedziny i dobre słowo :)
    Widzę u Ciebie ładne zdjęcia, pogodę i spokój... Wpadnę na dłużej, tak gdzieś w grudniu, jak będę miała więcej czasu ;)
    A może i wcześniej...

    OdpowiedzUsuń