sobota, 27 sierpnia 2011

Gitarrra na tarrrasie

Ostatni weekend wakacji zainaugurowaliśmy koncertem na gitarrrę, tamburyn, grzechotkę i bębenek, na głosy cztery, przy czym dwa z nich były jakby zdecydowanie lepiej brzmiące :)
Koncert trwał do ciemnej nocy na tarasie naszego domku, w świetle świec, przy zadowolonej widowni złożonej z niezliczonej ilości komarów i szerszenia sztuk jeden. Repertuar... ach – od SDM, poprzez Dżem i Lady Pank, po „Kolorowe jarmarki” ;) bo Marecki usilnie się domagał.
Cudnie było, cudnie. I gwiazdy nad nami i my w trawie w te gwiazdy zapatrzeni...
A rano Marzenka wstała, w piżamce podreptała na taras i doprowadziła nas do łez ze śmiechu:
– Aga, gdzie masz szczotkę to zamiotę.

Spacer nad rzekę był dopełnieniem wakacyjnego lenistwa ...

Marzenko i Grzesiu – dziękujemy za wspólne chwile i niezapomniany jam session do prawie rana :)








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz