poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Abonent na wyspach Bahama

Szkoda, że nie umiem kłamać. To znaczy, w każdym razie przez telefon :)
Może wówczas potrafiłabym dzisiejszemu „telefonowi z pracy” odpowiedzieć właśnie tak:
Sorry, abonent chwilowo przebywa na wyspach Bahama.”
A, że kłamać przez telefon nie potrafię – yyyy..., to właściwie całkiem dobrowolnie umówiłam się na służbowe spotkanie z szefem. W środku urlopu.
By odreagować niespodziewany napływ adrenaliny i tęsknotę za synami, posprzątałam, po macoszemu zwykle traktowane, pomieszczenie gospodarcze, wyprasowałam niebotyczną stertę „do prasowania” i ukoiłam nerwy w robótkach artystycznych:

Oto Aniołek kwiecisty, który wyrusza w świat:



...& buteleczka winogronowego AD2010 dla Marci:






... czyli tak, tak – jutro babskie spotkanie u Martusi :)

A winogronowe AD2011 przetestowane – degustowane bowiem było dosyć obficie minionego łykendu, kiedy to mieliśmy gości z samej stolycy Wielkiej Brytanii :) Oj, smakowało, smakowało [Kiss]

A co do aury – dziwnie się zrobiło na zewnątrz. Jakoś tak ładniej jakby, na błękitnym (sic!) niebie coś takiego okrągłego jasno świeci. Takie żółte, bardzo jaskrawe. Ciekawe co to ;) Wieczorem kiedy to „coś” za wierzbami spada za horyzont, oblewa cały taras i wnętrze domu ciepłym, pomarańczowym światłem...

3 komentarze:

  1. Szpinaczka też ma podobnego aniołka. Ciekawe od kogo? :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. No to teraz Szpinaki powinni dotrzeć na wino prezentowane w butelce powyżej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie, dziękujemy :)) Co prawda ja alkoholu nie mogę pić przez najbliższe miesiące ale Szpinak pewnie się skusi. Dla mnie woda wystarczy :)

    OdpowiedzUsuń