środa, 5 października 2011

...cztery, phi...

Czterdzieste urodziny :)
W związku z tym, że czterdziestka to nie przelewki, bowiem oto jestem już dojrzałą kobietą i wolno mi jakby więcej, postanawiam niniejszym, że od dziś:
– przestaję pierwsza kłaniać się facetom – nawet panom w sile wieku, no chyba, że takim w bardzo sile wieku,
– nie będę już nikomu tłumaczyła się dlaczego nie mam prawa jazdy, ani też dlaczego nigdy go nie zrobię – żyję w wolnym kraju i mam sobie prawo nie mieć prawa jazdy – o!,
– nie będę przemilczała, czy też niby_humorystycznie zbywała uwag innych dotyczących mego wyglądu: mojej wagi, mojej choroby, moich włosów i moich przebarwień na twarzy. Koniec z asertywnością w tym temacie. Jednocześnie uroczyście oświadczam, że nikt nie ma obowiązku na mnie patrzeć i ewentualnie zaburzać sobie moim widokiem swojego wysublimowanego poczucia estetyki,
– nie będę się też tłumaczyła dlaczego mimo upałów noszę długie rękawy, jak również odpowiadała na pytanie „nie gorąco ci?”,
– nie będę już tak bezgranicznie dyspozycyjna,
– będę szanowała swoją emocjonalność, dbała aby nie była zbytnio przez innych szargana w te i wewte,
– będę częściej używała słowa „NIE” i rozważniej słowa „TAK”.
Więcej postanowień nie pamiętam, jak sobie przypomnę – nie omieszkam dopisać :)



Skryte marzenia spisałam pewnego wieczoru, na tarasie swojego domu, w pomarańczowo–różowym blasku zachodzącego słońca. Jak wiadomo aby marzenia się spełniły, trzeba je trzymać schowane w sercu i zamknięte w buzi na kłódkę. Takimi niech więc zostaną – zaklejone w liście napisanym przez Agę „tu i teraz” do tej Agi „za lat dziesięć”.



A teraz przede mną wyzwanie – muszę zdmuchnąć 40 świeczek na torcie kawowym, którego sama sobie upiekłam, jednocześnie myśląc o 40 życzeniach – aby się spełniły, a co! Zaraz potem będę pić zimnego szampana, patrzeć w gwiazdy, dziękować Bogu za wszystko co mam i rozmyślać o tym co jest gdzieś tam przede mną. Plan na następne czterdziestolecie mam prosty i niewyszukany, ale jak mniemam niezawodny: zamierzam wciąż dążyć do tego co w oddali i zachwycać się codziennością.
Z zaciekawieniem ruszam dalej.
Juhu!

PS. Z okazji urodzin zostałam obdarowana naprawdę ogromną dawką dobrej energii dzięki życzeniom od moich bliskich, przyjaciół i znajomych. Z otwartymi ramionami i radośnie powitał mnie klub czterdziestolatków :)
Otrzymałam też dużo pięknych prezentów, ale wymienię tylko te bardziej oryginalne:
– nowe żelazko, które sobie sama zakupiłam w popularnym serwisie internetowym – to już moje 6. lub 7. z rzędu w karierze pani domu ;)
– naprawiony rower – dziękuję Ci Kochany Mężu :)
– wysyp zmian chorobowych na twarzy – (nie)dziękuje ci ty cholerna łuszczyco, ale być może to twoje ostatnie podrygi, bo zamierzam ci dowalić ;)
Dobra, lecę dmuchać te świeczki!

1 komentarz: