poniedziałek, 17 października 2011

Czy to nie dziwne?

Czy to nie dziwne? Program z okazji DEN przeminął i we mnie był spokój? Daaawno nie miałam tak bezstresowego występu „moich” artystów. I bardzo dobrze – niech tak będzie.
Ty, Aga, ale wiesz co było w tym programie największą atrakcją? – pytali znajomi, że tak powiem po fachu – Twoje bose stopy widoczne spod kurtyny. Chodziły w rytm wszystkich piosenek.
No tak – nasza lokalna scena, po lekkiej przebudowie, otrzymała na nową drogę poremontowego życia kotary... skurczone po praniu. A ja za kulisami zawsze zdejmuję buty i cały występ trwam na boso, aby nie tuptać obcasikami.
Ojjj... tam :)

Złota polska jesień tylko na „oko” bo na „czucie” to raczej zimno. Ale ponoć ma być lepiej – oby, oby, bo ogródek nic nie przygotowany do zimy. Czas kominkowy się zaczął – a to miła rekompensata, za to, co jesień niesie w bagażu. Ogrodowy bujak kopernikowski trafił na salony – i teraz tak o: siedzę przed kominkiem i się bujam na lewo i prawo i jeszcze okręcam niczym w piruecie. Wieczory, szczególnie łykendowe, wymarzone na ręczne prace twórcze... ale efektów na razie nie pokażę, bo jako upominki poleciały do Alutki i nie mogę jej zepsuć niespodzianki, no przecież nie, co nie?
:)
... więc zamiast tego wspomnienie jesiennego spaceru nad rzekę...




... i pewnie już ostatni tej jesieni bukiet polnych kwiatów...

1 komentarz:

  1. Cierpliwość to cnota, której czasami mi brakuje:)..a już myślałam, że znajdę tu ”zapowiedź” przesyłki:)
    PS. Mam nadzieję, że wszystko dosłownie jest grubymi nićmi szyte, bo Zuzik ostatnio walczy ze wszystkim co się rusza i jest martwe. Oj to trudne macierzyństwo...

    OdpowiedzUsuń