niedziela, 23 października 2011

Lawendą i obornikiem...

Drewno płonie w kominku i pachnie tak, że nawet dzieciory mało wrażliwe na takie klimaty, są pod urokiem.
Piesa w ramach dobroci dla piesów, pod tym kominkiem grzeje futro.
Świeczki płoną w świeczniku.
Wszyscy pożerają koreczki serowe z przewagę sera pleśniowego i oliwek – łomatko jak... pysznie.
... a że ostatnie robótki doleciały do adresatki, śmiem je dziś zaprezentować... bo wiem, że niespodzianki nie zepsuję :)

Aniołek dla Alutki i Laleczka dla Zuzki...


 Ozdoba butelkowa w kolejnych odsłonach...





Zawieszki gdziekolwiek...



ps. Zapomniałam dodać, że lawendą pachnie :)
W domu... Bo na dworze to troszkę rozrzucanym po polach obornikiem ;)

1 komentarz:

  1. Zuzia nawet na wino ozdobę butelkową próbowała skonfiskować:) Z przeznaczeniem znanym tylko 4-latce;)
    Aguś - cóż będę pisać - po prostu dziękuję:) Nam, kempnymkobietkom, trafiłaś w gust 100%!!!

    OdpowiedzUsuń