środa, 23 listopada 2011

Cieplutko...

Czy to możliwe, aby zapakowana po brzegi drewutnia mogła być „dawcą” błogiego uczucia bezpieczeństwa?
Pokręcone prawda?
Możliwe, ale „lubię to” i już.
Prawie jak konto z sześcioma zerami, prawie jak garaż pełen ferrari, prawie jak lodówka zapełniona truflami, kawiorem z bieługi, sushi High Roller i szampanem Perrier Jouet i cholera wie czym jeszcze :)
No pewnie przesadzam, ale coś w tym jest ;)
W każdym razie lubię szastać drewnem w kominku na lewo i prawo, i górę i w dół...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz