czwartek, 1 grudnia 2011

esemesy i epistolografia

Esemesom przypisuje się zarżnięcie epistolografii, ale mimo wszystko lubię je. Bywają dla mnie źródłem fascynującego kontaktu z potomkami dwoma.
Siedzę na wywiadówce u syna młodszego, grzecznie słucham co i jak, nie czując się zbyt pewnie – jak to belfer wciśnięty po przeciwnej stronie biurka, w zbyt niską ławkę szkolną. Z uwagą studiuję cząstkowe oceny, świadczące o stopniu zaangażowania młodszej latorośli w zdobywanie wiedzy, ku chwale ojczyzny, rodziny i własnej przyszłości, jakby nie było. W chwili gdy mój wzrok staje dęba na widok dwóch elegancko wpisanych jedynek w rubryce „angielski” dostaję cicho wibrującego esemesa, którego dyskretnie odczytuję: „Te jedynki z anglika już poprawione” . Normalnie syn jasnowidz, czy co?
Dziś natomiast młodzian przejęty niedawną próbną maturą starszego brata, bez protestów wdział na chudy grzbiet koszulę taką coś pomiędzy elegancka a sportowa, cichaczem podebrał męskiego białego STR8, którym obficie zlał ową koszulę i tak zestrojony pognał rowerem na swój próbny test szóstoklasisty. Brzmi dumnie! Kiedy w pracy boksowałam się z tekstem na stronę WWW o wczorajszym ostatnim pożegnaniu ostatniego polskiego lotnika walczącego w Bitwie o Anglię – generała Tadeusza Sawicza, otrzymałam esemesa:
„Już po. Wszystko zrobiłem. Proste jak but.”
A za minut paręnaście: „Żaaal, nie wziąłem stroju na wf”. To pewnie zaś moja wina, bo wredna matka strój położyła obok plecaka a nie w.
Mistrzem epistolografii esemesowej jest syn dorosły, który jako umysł ścisły, bywa dość lakoniczny w wyrażaniu swych myśli. Zdarza się, że na moje dociekliwe: „Synu czy już dojechaliście i co słychać i czy wszystko dobrze, no i co porabiacie?” otrzymuję bogate w treść: „OK.!”
Natomiast oddzielną formą komunikacji via telefon komórkowy: ja – syny dwa, są fotki klasówek i sprawdzianów – oczywiście tylko tych z bardzo pozytywnymi ocenami :) Nie powiem – lubię je otrzymywać.
To jak z tymi esemesami? Chyba nie są takie złe.
A listy ręcznie pisane, jak przystało i tak synowie piszą. Na testach i sprawdzianach w szkole – ha ha ha!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz