piątek, 24 lutego 2012

Błoto!!!

Nie zmogły mnie mrozy – jeździłam rowerem przy minus 20.
Nie dał rady śnieg i lód. Jeździłam rowerem.
Nie straszny był mi deszcz, ulewy i burze.
Nie straszna noc czy świt.
Za nic miałam czerwcowe upały, gorący żar i za nic – silny wiatr.
J e ź d z i ł a m r o w e r e m.
Pokonało mnie... błoto.
B Ł O T O!
Błocko. Błocisko. Nieprzejezdne grzęzawisko błotnych kolein i dziur, w które wraz z końcem mrozu zamienił się stumetrowy odcinek drogi, jaką muszę pokonać z domku, by wyjechać „w świat” – do pracy, do szkoły, na zakupy itp. Dosłownie coś koło 100 metrów – od naszej posesji do części drogi już wyłożonej kostką.
I nie mieszkamy tu tylko my. I droga jest wykorzystywana jako dojazd do wałów przeciwpowodziowych. I była petycja z podpisami mieszkańców ulicy, przedwyborcze obietnice i zapewnienia, że tak, że oczywiście.
No i co? I nico!
Poniższe fotki dedykuję wszystkim włodarzom małych miejscowości, wciskającym wyborcom w okresie przedwyborczym kit, że „zbudują drogę”:





Dziękujemy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz