wtorek, 20 marca 2012

Pali się!

Dotychczas wiosennym zagrożeniem był dla nas wysoki stan rzeki, której wały są blisko naszego domu. A tej wiosny niemiła niespodzianka – rzeka w ryzach czyli w korycie, a nam zagrażają... pożary. Trwa, mocno zakorzenione w polskiej świadomości – wiosenne wypalanie traw. A, że mieszkamy nieopodal pól, łąk, wałów i młodych zagajników, to niemalże codziennie obserwujemy festiwal płonących połaci i ryczących wozów strażackich. Jakie to szczęście, że nasza osiedlowa wieś ma swoją OSP – chylę czoła!
Wypalaniu traw mówię NIE! To naprawdę wygląda strasznie... Szczególnie gdy sucho i wietrznie... Szczególnie gdy ma się to na wyciągnięcie ręki... za progiem własnego domu.
Wiosna prawie... Na parapecie wzeszła sobie rukola i bazylia, a koperek śpi, leń jeden. Pies się poddał i czeka na wybieg. A wybieg będzie, gdy będzie ogrodzenie, a ogrodzenie będzie po świętach. O, i tak zaczyna się wiosna u nas. A jak to mawiają starożytni górale (???) – wiosna będzie jak będzie!
:)
Czas jakąś Marzannę upleść, by gadzinę pozimową Wieprzem do morza puścić!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz