piątek, 4 maja 2012

Maturalne przepowiednie

– Ja ci mówię, Michał, że będzie „Lalka”!
No i była postawa życiowa jaśnie księżniczki Łęckiej? Była!
Dlatego Michał po powrocie z pisemnego polskiego nieustannie mnie namawiał:
– Mamo puść totka. Przewidziałaś ostatnio kto odpadnie z iksfaktora, teraz pół tematu z polskiego, ja ci mówię – puść totka.
To puściłam.
Poza tym tak jak myślałam – najdłuższa majówka nowoczesnej Europy jest dla nas najgorszą, a to za sprawą szeroko pojętej chirurgii szczękowej w kraju nad Wisłą – pominę szpital, lekarzy itepe itede.

Żółte mlecze rozsypały się w trawie na łące.



I bez buchnął bezmiarem zapachu.



Scrabble w leniwe popołudnie składały się podejrzanie tematycznie.



Majówka.
Jakże inna niż wszystkie dotychczas.
Z Michałem przedmaturalnym.
Z Jędrkiem, który męczy kolejną znielubioną lekturę.
Z kotem co psa się boi.
Z psem co się dziwi jak te głupie ludzie mogli pod swój dach kota wpuścić.
Z aurą jak ze środka gorącego lata. A dziś dodatkowo okraszoną burzliwą burzą...
Z Mężonem cierpiącym dentystycznie.
I ja w tym wszystkim.
Prasująca spodnie w kant i mankiety białej koszuli na sztywno.
Szukająca równowagi gdzieś pomiędzy cierpliwością a empatią.
Miksująca i wyciskająca w poszukiwaniu smaku.
Kota uciszająca, bo nocą miau_miauczy. Psa za uchem tarmosząca, aby nie czuł się odtrącony.
Siejąca, sadząca i podlewająca.
Kończ się majówko, do jasnej cholery kończ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz