niedziela, 6 maja 2012

Majówka :(

Jeśli gdzieś trwa konkurs na najbardziej pechową majówkę to zgłaszam swój akces, bo:
1. Złamanie nasady dolnej kości promieniowej lewej – taki o mam fikuśny podpis pod klimatyczną czarno–białą fotką fragmentu mojego szkieletu – tak od łokcia po czubki paluszków.
Nie zgodziłam się na gips, bo mam zmiany łuszczycowe na przedramieniu i nie mogę odciąć im tlenu, bidulkom ;) Ortopeda przyjmuje dopiero we wtorek. Ręka czasowo leżakuje na szynie.
2. Mężon w wyniku komplikacji po operacyjnym usuwaniu ósemek, ma pękniętą żuchwę.
3. Kot znowu nawiał do poprzedniego miejsca czasowego zamieszkania. Kocia adopcja na razie ma znamiona mało udanej :( Teraz kocina odsypia nocną eskapadę owinięta wokół moich nóg. Nie wiem jak potoczy się to dalej... Odnoszę wrażenie, że Panterka nie może zaakceptować bliskiej obecności psa...
4. Michał zawadził niechcący o róg kanapy i ma spuchniętego palucha.
– Mamo, czy tobie nie wydaje się zastanawiające, że wszystkie te plagi spadły na nas z chwilą pojawienia się czarnego kota w naszym domu???
A ja sądziłam, że czarny kot pod „strzechą” to pecha raczej odczyni a nie przyciągnie...

Idzie nowy tydzień. Wierzę, że lepszy.

2 komentarze:

  1. OMG bilans długiego weekendy faktycznie wygląda tragicznie. Zdrowia dla wszystkich. Co do ręki, może warto zainwestować w profesjonalny stabilizator?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ło Matko, życzymy szybkiego powrotu do zdrowia!

    OdpowiedzUsuń