czwartek, 24 maja 2012

Zwolniona ;)

No to mnie pan doktore ortopedore załatwił na cacy! Zwolnienie lekarskie do przewidywanego końca zrośnięcia ręki, czyli w sumie 6 tygodni!!!
Ale ja nie chcę! Nie mogę! Ja muszę być w pracy!
A pani to sobie może chcieć i musieć, a ja zrobię tak jak ja chcę i muszę, bo nie podpiszę się pod pani powrotem do pracy ze złamaną ręką – chyba wspominałam już, że pan doktore to z tych bardziej ponurych?
I tak o, załamać się idzie z tą złamaną ręką.
Co się da ze spraw służbowych, załatwiam via Internet, telefon i chwilowe wpadanie do firmy. Psia mać! Na kije łazić nie wolno, kopać w ogródeczku nie wolno, obrazków robić nie wolno, nic nie wolno? No to za pomocą zmyślnej rureczki z pompką zlaliśmy wreszcie w butelki wino winogronowe AD 2011. Zmyślna rureczka z pompką do spuszczania wina ze szklanego balonu, ma to do siebie, że nie trzeba wina zasysać jak to bywa przy użytkowaniu zwykłej rureczki. Tyle, że z takiego zlewania wina, nie ma żadnej przyjemności... Bo jak świat, światem, przy winie domowym najwięcej przyjemności jest podczas zasysania rureczki – każdy to wie ;)
Winko tymczasowo opisane leżakuje w kartonach w piwniczce. Przyjdzie czas, butelki poubieram w śliczne ubranka i powędrują w świat.



Idę poleżakować i ja z książką na tarasie. Yh!
Moje buteleczki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz