czwartek, 7 czerwca 2012

EuroTrawnik

Kiedy 5 lat temu Polska oszalała na wieść, że oto „mamy EURO 2012”, pomyślałam od razu: kurczeeee co mi tam Euro, kiedy to będzie rok matury Michała, Jędrek będzie kończył podstawówkę..., czy już będziemy mieszkać w nowym domu, który wówczas jeszcze nie miał nawet fundamentów? A zresztą, jak to jeszcze daleeeko. Ten cały 2012...
No i proszę – oto „nadejszło” ;) Od jutra rusza nasza domowa strefa kibica. Mecz otwarcia oglądamy z przyjaciółmi na ogromnym ekranie z rzutnika multimedialnego. Się będzie działo.
No i wreszcie kończyna na naszym pseudotrawniku na coś się przydała, czyli jak to Mareckiego poniosła wyobraźnia:



Kicior znowu poszedł w długą. O dziwo, kiedy już planowałam wyjazd do schroniska po jakiegoś maluśkiego koteczka, Panterka, jakby nigdy nic wkroczyła dostojnym krokiem do salonu, z wysoko zadartym ogonem, a na pysku miała wymalowane zadziwienie: „ale o co właściwie wam chodzi?”. Nie było jej ponad dobę. Kot jest tak inny niż pies... Wciąż się tego uczę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz