niedziela, 8 lipca 2012

jestem waszym kolegą z boiska

Na początek zapamiętajcie: jestem waszym kolegą z boiska. Kto powie do mnie „pan” albo nazwie mnie „gwiazda NBA” robi 5 pompek. Mam na imię Marcin i tak się do mnie zwracajcie.
Tymi słowami ponad dwumetrowy, przesympatyczny koszykarz przywitał się z uczestnikami Campu w Lublinie. Były to tak naprawdę 3 godziny niesamowicie intensywnej lekcji wychowania fizycznego z... (ups, chciałam powiedzieć „GWIAZDĄ”, ale nie chcę w ten upał robić pompek) – Marcinem Gortatem w roli super wuefisty. Marcin wraz z pomagającymi mu trenerami przeprowadził z blisko setką dzieci profesjonalną rozgrzewkę, niektóre dzieciaki już po niej ledwo dyszały. Później dzieci podzielone na grupy wiekowe, w kolejnych 7 minutowych stacjach treningowych odbywały elementy treningu koszykarskiego. Do każdej z tych grup podchodził Marcin, rozmawiał z dziećmi, korygował ich podczas ćwiczeń, rzucał z nimi piłki do kosza. Niesamowicie cierpliwy, otwarty, czuć było, że czas Campu poświęca całkowicie dzieciakom, choć miał też czas i na media, i na znane osoby obecne na Campie. Rozmowy z dzieciakami to była jedna wielka „pogadanka” na temat ważnych wartości w życiu każdego człowieka, nie tylko sportowca. Marcin mówił o tym, że trzeba szanować swoich kolegów z drużyny, że trzeba uczciwie uczyć się i trenować. Opowiadał o tym czym zajmuje się jego Fundacja, wspominał o swojej współpracy z wojskiem – co dla nas było szczególnie miłe dla ucha. Ale mówił też o sprawach elementarnych: jak ważną rolę ma dla człowieka zdrowy, higieniczny tryb życia, dbałość o swoje ciało. Były oczywiście konkursy z nagrodami, rozmowy z publicznością, a na koniec każdy dzieciak otrzymał autograf od Marcina i miał osobistą z nim sesję zdjęciową.
Na Campie była też Pani Minister Sportu i Turystyki – na żywo jeszcze piękniejsza niż w telewizorni :)
– „Szkoła Orląt” pozdrawia Marcina! – zawołałam gdy Jędrek pozował z naszym Polish hammerem w NBA do pamiątkowej fotki.
– O, być może za rok tam będę!
– Zapraszamy!
–pozwoliłam sobie w imieniu mojego środowiska lokalnego, a co! :)
Jędrek wrócił do domu obładowany super upominkami – oryginalną piłką do kosza przygotowaną specjalnie na Marcin Gortat Camp 2012, koszulkami–nagrodami dla najlepszej drużyny. Coś mi się jednak wydaje, że najważniejszy „bagaż” przywiózł w swoim sercu i pamięci.

Marcin jesteś świetny!



Więcej fotkek cykniętych przeze mnie tutaj: Marcin Gortat CAMP 2012

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz