piątek, 17 sierpnia 2012

Wieczorem...

Księżyc rozsiadł się na gałęziach olchy. Blady jakiś, choć pucołowaty.
- Nie wierzę, że we wszechświecie tak ogromnym, tylko my sami, jedyni my…- szepnęłam, by nie płoszyć wieczornej ciszy.
- Sądzisz, że gdzieś tam w kosmosie tym granatowym, też ktoś siedzi na tarasie, słucha świerszczy, odgania się od komarów i patrzy w księżyc?
- Może nie koniecznie na ten nasz księżyc i może wcale nie wygląda tak jak ty i ja – może jest zielony, może szary, ale na pewno jest...









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz