poniedziałek, 27 sierpnia 2012

muszę?chcę?


muszę...
Ściga nas to słowo od urodzenia. Dziecięciem i pacholęciem będąc, to się musi dla mamusi, tatusia, pani w szkole, babci, aby było jej miło, albo cioci z miasta odległego, bo ją przecież widzisz raz na sto lat, to co ci zależy. W głębi duszy małoletni człowiek zaciera ręce: niech no tylko stanie się DOROSŁY, skończy się presja „musisz”. Wreszcie huraa! jest dorosły, w sklepie sprzedadzą mu piwo albo dwa, może wracać po 24, albo jeszcze później, zaczyna nawet sam za siebie płacić podatki i… właśnie – już nie „musi”?
I wtedy okazuje się, że „muszę” zdążyło wydeptać sobie w naszym umyśle dość szeroką ścieżkę.
Muszę wypić kawę. Muszę z nim porozmawiać. Muszę to załatwić i zadzwonić gdzieś muszę. Muszę o tym pomyśleć. Muszę wstawić pranie. Muszę nabrać dystansu. Muszę przeczytać tę książkę. Muszę zacząć biegać. Muszę kupić śliwki-nierobaczywki i muszę dać żreć psu. Muszę iść do fryzjera, muszę umówić się do lekarza i jeszcze muszę coś ze sobą zrobić.
Słyszę z zewnątrz, słyszę i w swojej głowie „musisz - muszę” i rodzi się we mnie sprzeciw.
A gdyby tak to „muszę” zamienić na „chcę”. Chcę wypić kawę, chcę o tym pomyśleć, chcę wstawić pranie, chcę o tym porozmawiać, chcę nabrać dystansu… brzmi lepiej? Buduje poczucie, że oto dzieje się coś zależnego od nas. Nie ma musu jest wola. Inna jakość, inne nastawienie, inne emocje - pozytywne. Pojawia się motywacja, energia do działania, bo przecież JA chcę! Jeśli „ja chcę” to sama wyznaczam cele i do nich dążę. Z własnej woli. Nie z przymusu. Nie muszę ale chcę. Proste?
No to teraz zamykam klapę laptopa i zmykam bo… chcę :) Wcale nie muszę.

-------------------------------
PS. Teleportacja bloga udana, dzięki pewnemu zaprzyjaźnionemu Specowi :)
Od dziś już tylko tutaj, ale z wszystkimi archiwalnymi wpisami w poprzednim wcieleniu bloga
Dziękuję Krzysiu :)

1 komentarz:

  1. Takie proste, takie niby niewielkie, a jakiż przełom! Cały świat się zmienia. Dziękuję Ci za to :) Bo chcę :)

    OdpowiedzUsuń