poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Wyprawa na suma

Nocna wyprawa na suma w wykonaniu duetu „Marecki & Tomasz”, tym razem nie zaowocowała li tylko surowcami wtórnymi w postaci butelek i puszek po piwie, ale... tadaaaam:



Ów przystojny Pan Sum, był jak najbardziej wymiarowy (ponad 75 cm) i dotychczas pływał sobie w odmętach wieprzańskiej toni. Trafił na dwóch głodnych, żądnych krwi facetów, no i bidulek się doigrał.

***
Zwykle kiedy zbliża się ZMIANA w naszym życiu, obezwładniają mnie niepokoje. Tysiące myśli na minutę, oczywiście negatywnych, ściskają, gniotą, nie dają spać, nie pozwalają swobodnie oddychać i racjonalnie planować. Pracuję nad tym, przypominam sobie wszystkie podobne sytuacje z naszego życia, które miały DOBRY finał. Wizualizuję sukces. Robię bilans tylko zysków, żadnych tam strat – po to, aby pomóc sobie w ogarnięciu paraliżujących emocji. Potrzebna jest mi teraz energia, siła, równowaga i pewność. Nie mogę pozwolić aby wydumane lęki blokowały drogę, którą muszę teraz iść.
Wdech, wydech i do przodu. Na melancholijne marmelady, jak to mawia Tereska, będzie czas jesienią.


***
Zachód słońca i wschód. Wszystko w ciągu jednej doby.
Wieczorem z jednej strony domu słońce zaszło...



...a o 5 rano z drugiej wzeszło...


Nad łąkami snuła się leciutka mgiełka, której obojętnie przyglądały się słoneczniki.


Tak się toczy. Dzień, noc, życie, kolej rzeczy. Tak ma być.

***
Koteczka na połowę dnia zakotwiczyła w stodole po sąsiedzku. Skąd wiem? Po prostu pachniała sianem... Wróciła, schrupała zieloną szarańczę, oblizała się i poszła dalej polować.
Kiedy w pysku przytachała z ogródka maleńką myszkę, nie zdzierżyłam:
ŁAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!
Co się stało?!!!
MYYYSZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
I tak oto mam pod jednym dachem dwie krwiożercze bestie: mężona żądnego suma i kotkę żądną myszek. A z pozoru oboje tacy łagodni, no, no, no!
A mówiłem, po co wam ten kot morderca – rzekł Jędrek, który kotki nie lubi, a teraz to nawet ma powody – pacyfista jeden.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz