poniedziałek, 17 września 2012

Defence!

Dobre ponad tydzień temu, nim choroba psa zdominowała naszą codzienność, zaliczyliśmy mecz koszykówki polskiej reprezentacji z Albanią, w ramach eliminacji do EuroBasket 2013. W tej samej hali sportowej w lipcu Jędrek trenował z Marcinem Gortatem podczas Campu. Tym razem Jędrek siedział na trybunach, a Marcina podziwialiśmy w akcjach meczowych.
Darłam japę i klaskałam jak inni. Pomimo przyspieszonej nauki zasad gry w kosza, jakiej udzielili mi synowie w drodze na mecz, nie za bardzo ogarniałam dynamiczne zwroty na parkiecie. Te rzuty za 1, 2 i za 3 punkty oraz gdzie właściwie jest ta... hm… „trumna”?! Wiedziałam jednak kiedy krzyczeć „DEFENCE”, a to ponoć zasadniczo odróżnia mecz w kosza od na przykład nożnej.
Defence to ja czasami mam ochotę zakrzyknąć życiu, ale co tam, trzeba do przodu. Let's go! Let's go!
Atmosfera na meczu świetna. Inaczej kibicuje się na stadionie piłkarskim, inaczej w hali sportowej – inny klimat. Choć hymnu państwowego "udekorowanego" biało-czerwonymi flagami i takimiż szalikami, słucha się niezmiennie wzruszająco...
A Marcin jak zawsze – nie dość, że świetny sportowiec, to jeszcze uroczy, pełen życzliwości i humoru człowiek. Odnoszę wrażenie, że dba o kontakt z każdym - i kolegami z boiska i publicznością.
No i nasi wygrali!

Marcin ponad parkietem:

… i Marcin w rzutach osobistych:



----------------------------------------------------------------------------------------------------------
PS. A pies wraca do życia. Gania już kota i obszczekuje konie podchodzące pod płot. Uf!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz