wtorek, 2 października 2012

Święty spokój must have

Nie lubię mieć setek spraw w toku. Wolę święty spokój i gdy wszystko jest rozwiązane, sfinalizowane, zakończone, ułożone i wyjaśnione. Może to i mało popularne w tym zabieganym świecie, ale ja nigdy nie goniłam za tym co top trendy i must have.
Poza tym nieustannie trzymam kciuki za studencko-warszawski start Syna Dużego więc mam paluszki zajęte – bo mocno zaciśnięte w kciuki.
Jabłka zerwaliśmy z jabłonki zabłąkanej nad rzeczką… Pocięte w plasterki, suszą się i pachną.  I winogrona wbiliśmy do słoja – niech się czyni winko, a co!
Tak toczy się jesień....
I byle do piątku!
Z trzech powodów:
zacznie się łykend, a ja muszę odpocząć od pracy, i przyjedzie Mich :) i skończę sobie 41 lat :)
Tak, łykend to jest dopiero mast have!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz