poniedziałek, 17 grudnia 2012

Wolniej

Tak powoli w tym roku święta u nas nadchodzą. Drobnymi kroczkami, bez pośpiechu i zadęcia.
Zamiast biegać, planować, szorować, gromadzić, kupować w zapamiętaniu, zapomniałam się i zasnęłam późnym popołudniem w czekoladowym półmroku sypialni. Rzadko mi się to zdarza, ale jak widać zdarza.

Na łóżku zwinięta w kłębuszek spała kotka. Przyłożyłam do niej delikatnie głowę, aby jej nie spłoszyć. Dwa lata bezdomności, zapewne przepędzana, osierocona brutalnie przez malutkie koteczki… zrobiło swoje – kotka nie lubi być przytulana. Ale tym razem nie spięła się w sobie, nie poruszyła, nie zerwała do ucieczki. Poczułam jej ciepło i po jakimś czasie usłyszałam kocie pomrukiwanie. Jakie to uspokajające. Może więc właśnie to mnie uśpiło. Jej oddech, mój oddech.

Już wiem, że zrobię po prostu wszystko wolniej. Rozważniej. Bez wyścigu z samą sobą. Ze świadomością każdego gestu, każdego ruchu, decyzji i słowa. Jeśli nie zdążę, nie dopracuję – a czy to ważne…

Powoli i ociężale pracuje manufaktura upominków hand made…
Jeden aniołek jest dla Asi, dzięki której aniołki mają w nóżkach ukryte miniaturowe, złote dzwoneczki.
Dziękuję Asiu!



3 komentarze:

  1. nooo! tak! właśnie!

    btw-ale odjechane aniołki! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Proszę bardzo ! Janiołki są piękne i czasem dzwonią z cicha :)
    Wszystkiego najlepszego !
    A.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj Asiu :) A peruka diabelska pasuje jak diabli ;)
    Najlepszego i Tobie :)

    OdpowiedzUsuń