sobota, 16 lutego 2013

Się dzieje

Nigdzie się nie spieszę. Nie muszę o niczym myśleć. O niczym ważnym ani o błahym. Jednakże choćby w telegraficznym skrócie warto odnotować co się dzieje, a się dzieje: w Watykan uderza grom, dosłownie i rzeczywiście: Ojciec Święty odchodzi na emeryturę (doprawdy żyjemy w niesamowitych czasach – przełom wieków, przełom tysiącleci, Ojciec Święty z Polski, który za chwilę zasili szeregi Świętych i jeszcze taaaka abdykacja). W Czelabińsku grad meteorytów, Ziemię o kosmiczny włos mija asteroida, uf.

A my w cieniu tych dużych i wielkich wydarzeń cichutko robimy swoje, czyli żyjemy korzystając z wolnego czasu.
Kiciuch codziennie ratuje świat przed totalną zagładą walcząc zawzięcie z agresywną sznuróweczką w kolorze spłowiałej szarości.
Synki dwa w przededniu zrewolucjonizowania globalnego przemysłu motoryzacyjnego - budują prototyp bolidu wyścigowego. Chętnie zamieściłabym fotki, bo jest naprawdę świetny - niestety, prawa autorskie zastrzeżone, to co będę z nimi zadzierała.

Ostatki spędziliśmy na mini stoku, jednym z kilku w naszych nizinnych okolicach. Za karę, że nie chciałam jeździć na nartach, musiałam cykać fotki. Na przykład o, taki piękny, bałwan na stoku stał, na narciarzy spoglądał:


















Międzyczasie upiekłam pizzerinki z podtekstem, bo data w kalendarzu zobowiązywała:




















I wreszcie udało się umówić z przyjaciółmi na kulig - sanie ciągnęły dwa śliczne koniki:


...a my w tych saniach, a czasami pod, bo wiadomo nie od dziś, że w kuligu najfajniejsze są wywrotki:



…i dobrze jest, nie trza psuć, jak mawiają ci co się znają na życiu.  

1 komentarz:

  1. woww kulig z konikami normalnie zazdroszczę :)

    a wracając do Papieża, moja Babcia mówiła, że będzie Polak, Niemiec, Murzyn i koniec świata ... więc czekam kogo wybiorą ;)

    OdpowiedzUsuń