piątek, 29 marca 2013

Ciepła!

Fafik zwiał. Ogrodzenie niby nowe, newralgiczne miejsca pozabezpieczane, a jednak zwiał. Wspiął się po bramie? A może, zapatrzony w zamieszkujące wierzbę sroki, nauczył fruwać? Kto go tam wie. Biegałam w śnieżycy, od furtki po jednej stronie domu, do bramy od pastwiska, po drugiej stronie. Jak ta głupia, nawołując przymilnie Fafciu, Fafciu chodź do pańci. A on z ozorem na wierzchu, ogonem wygiętym w literę „C” jak „C(sz)ęśliwy pies” olewał mnie psim moczem. Kiedy już wybiegał się na pastwisku pod moim (wściekłym) okiem poszeeedł w długą, ganiać z wsiowymi psiakami. Wrócił ledwo dysząc po godzinie. Bez najmniejszych oporów zamknęliśmy go w jego rezydencji pod brzózką, czyli kojcu.


Ospale i bez entuzjazmu tworzę świąteczną atmosferę.
Aby moje pisanki nie zmarzły w drodze na święcone, ubrałam je w ciepłe kubraczki:



I tego Wam życzę – ciepła. Jeśli nie za oknem - to przy świątecznym stole. Właściwie tam jest ono bardziej potrzebne. Wówczas nie ma znaczenia co za oknem. 

1 komentarz:

  1. Trochę późno, ale dziękuję :)

    a Fafik to pewnie przeskoczył ogrodzenie :) Miałam takiego jednego psiaka, co to po mimo wysokiego bardzo płota przeskakiwał, żeby sobie pohasać poza naszym podwórzem. Jakbym nie widziała na własne oczy jak przeskakuje, to bym nie uwierzyła.

    OdpowiedzUsuń