poniedziałek, 11 marca 2013

Czas

- Ni mum czasu ni zdrowia – jak to mawia sąsiadka zza płotu kiedy zapyta się ją o godzinę. Tak więc i ja ni mum czasu. Bo:
- Obsługa maszyny do szycia nie jest równoznaczna z umiejętnością szycia. Trenuję, trenuję. A to czasochłonne zajęcie.
- Pani Bogusia do mnie zadzwoniła. Teatralnym szeptem dysząc w słuchawkę zdradziła: Pani Agnieszko, pani przyjdzie koniecznie! Nowości są! Ha, jak dobrze mieć znajomości w… bibliotece. Stosik książek do przeczytania znowu urósł, co działa na mnie uspokajająco. Bardzo nie lubię nie mieć nic pod ręką do czytania. Na pierwszy rzut Hanna Cygler Dobre geny później pewnie Pilch. Tylko jeszcze dokończę Plebanek. 
- Wnerwia mnie to, że kiedy w jednym kącie domu ogarniam co trzeba, w drugim pająk kończy tkać pajęczynę. Wściec się można z tym sprzątaniem. Nie wspomnę o tym, że gdy przyszła wiosna umyłam okna i wówczas jak już wszem wiadomo przyszła zima.
- Nie mam czasu, bo musiałam rower odstawić do garażu i przez śniegi przedzierać się piechotką, a to też czasochłonne, kurcze, jest.
Dzień dłuższy, czasu niby więcej, więc gdzie on jest? No gdzież, gdzie?

1 komentarz:

  1. Czekam kiedy efekty tych ćwiczeń maszynowych pokażesz :)

    OdpowiedzUsuń