wtorek, 26 marca 2013

Sprzątamy

Taki czas, że trzeba wyrobić normę na szmacie. Sprzątałam więc, że hoho, z czego największym wyzwaniem było doprowadzenie do stanu błysku  witryny z kolekcjonerską zawartością drogocennych miniatur bolidów F1 - własność Syna Dużego. Czyszczenie czegoś złożonego z samych szyb doprowadza mnie do rozpaczy. O bolidach z wypustkami nie wspomnę.
Następnie ponowną czynność odprawiałam nad półkami Syna Małego – tutaj straszyła mnie nie mniej „drogocenna” kolekcja drobnych hot wheelsów. W sypialni zaś czyhała na mnie jedyna w swoim rodzaju (hm hm…) kolekcja analogów mężowskich – wolałam nie tykać; w sypialni odgruzowałam z kurzu li tylko lampę.
Gdy kurz opadł, uczyniłam dwa Aniołki:



Syn Mały wpadł ze szkoły – kolekcję hotłilsów poustawiał po swojemu. 
Mężon wpadł z pracy - zabrał narty pod pachę (sezon narciarski w pełni) i tyle go widzieli. 
Na odkurzone analogi nie rzucił nawet okiem. 
Syn Duży wpadnie do domu jutro. Co powie na porządki w witrynie, do której nie mam prawa nawet się zbliżać? – A kto to wie.

Na pobożonarodzeniowej choince, która stoi w doniczce na tarasie, zawiesiłam miniaturowe pisanki. Do wazonu wstawiłam gałązki bzu i brzozy. Może wyhoduję sobie wiosnę w domu. 

3 komentarze:

  1. My jakoś nie mamy serca do sprzątania w tym roku. A choinkę też mam na tarasie w doniczce i się zastanawiałam, czy jej czasem nie przyozdobić, ale wietrzysko u nas okrutne i żal mi ozdóbek. A aniołki piękne, sprzedajesz je?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sarah - ja zawiesiłam plastikowe jajka z biedrony ;) Widok naprawdę radosny :D
      A aniołki te powyżej - zamówione :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Bardzo mi się podoba stwierdzenie "wyrobić normę w szmacie" :). Z tym, że ja w tym roku żadnej normy nie mam zamiaru wyrabiać. Pogoda się zbuntowała, to ja też.

    OdpowiedzUsuń