piątek, 8 marca 2013

Zimo daj żyć!

Z tą wiosna to oczywiście taki żarcik był. Niestety, yh. Dobrze, że nauczyłam się piec chleb domowy, bo raczej nie ma szans aby rano wydostając się od nas do sklepu po pieczywko. Zasypuje nas śnieg bezlitośnie. Z okazji dnia kobitek dla wszystkich moich chłopaków, i Teścia ofkors, upiekłam pracochłonne ciasto. Ponoć pyszne - nie wiem, nie próbowałam.
Ufarbowałam też włosy - ale to raczej z dedykacją dla koleżanek, bo kto jak nie one pierwsze w ucho szepną: ależ ci odrosty widać.
A sama dla siebie zakupiłam atrakcyjny, kobiecy gadżecik... maszynę do szycia tadaaaam! Wygląda śliczniutko, pracuje cichutko. A jak szyje to jeszcze nie wiem, bo póki co oglądam ją sobie i podziwiam tylko. I snuję plany. I mam pomysły. Takie tam szaleństwo po_czterdziestkowe ;) Jedni kupują gitary, a inni maszyny do szycia, a co!

3 komentarze:

  1. Maszyna do szycia dobra rzecz. Na nudę, na chandrę, na brak etui na telefon ;)
    A o chlebie Twoim czytałam, czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. chciałabym umieć szyć :)
    w sumie takie skrócenie sobie spodni to nie takie trudne chyba, a zawsze można 10 zł zaoszczędzić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ylllo właśnie taka myśl mi głównie przyświecała ;)

    OdpowiedzUsuń