poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Apsik, kurczę!

No i zarazili mnie. Apsikali i kaszleli mi pod nosem. Ja cytrynki, miodek i malinki podtykałam i tak się odwdzięczyli. Apsik! I to własna rodzina. Mnie - która musi być zawsze na chodzie, mnie - która nie może pozwolić sobie na najmniejsze chwilki słabości. Apsik! 
Marko, znawca naturalnych metod ozdrawiania, rzekł;
- Zrobię ci piwa grzanego z miodem, postawi cię to na nogi.
Hm… jak na razie raczej doprowadza mnie do pozycji horyzontalnej i kieruje tak bardziej w stronę łóżka. Pewnie nawet książki za długo nie poczytam (Małgorzata Gutowska-Adamczyk, Podróż do miasta świateł). Coś czuję, że mnie to grzane piwo ukołysze do snu… 
Świąteczny czas minął tak jak chciałam – spokojnie, rodzinnie i bez gorących emocji. Czasami tak trzeba – bez wzlotów. Aby nie było upadków. Silniej mi wobec tego i zdecydowanie spokojniej. A przeziębienie i tak zwalczę. Jak nie grzanym piwem, to tabletką aspiryny.
Apsik!

PS. Kończąc temat jajeczny – załączam fotkę wielkanocnego przeboju naszego stołu:





Pomysł na kurczakowe galaretki w kształcie jajeczka zaczerpnięty z bloga: Kuchnia Broni

3 komentarze:

  1. Zatem zdrowia życzę! Piwa nie lubię, nawet jakby mnie miało na nogi postawić. Książki też jakoś nie mogę doczytać, brak skupienia ostatnio u mnie występuje. A parkę aniołków też bym chętnie zamówiła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do parki aniołków - się wyczołgam ze stanu agonalnego i coś pomyślę :)

      Usuń
  2. Na zdrowie! :)

    Świetny pomysł, na te galaretojajka :)

    OdpowiedzUsuń