sobota, 25 maja 2013

W jednej paczce

Pewnie autorka „Chustki” uśmiałaby się, gdyby wiedziała, że książkowe wydanie Jej bloga przyjechało do mnie przytulone w jednej paczce z „Kronosem” Gombrowicza. O rany, a groźny Witold? Się by chyba wkurzył. On, który „wielkim pisarzem był” i jakaś zwyczajna Internautka, w jednym tekturowym kartonie!
A ja przewrotnie i subiektywnie, doszukuję się w tych dwóch książkach subtelnych współbrzmień. Nawet w tym co je różni.
Notatki z życia. Odmiennego, z dwóch odległych biegunów. Z innym ładunkiem emocjonalnym. Inną wrażliwością. Pisane z różnych pobudek. W innej formie – z jednej strony nowoczesne medium, z drugiej autentyczny, cenny (jak sądzę) dla literatury rękopis.
Nie wiem dlaczego Gombrowiczowi tak zależało aby „Kronos” został ocalony przed jakąkolwiek utratą? Swojej żonie Ricie właśnie to przekazał: „Jeśli wybuchnie pożar, bierz Kronos, umowy i uciekaj najszybciej jak możesz!” Dlaczego zależało mu na takim odarciu z… intymności?
Chustka pisała dla Syna. Jej intencje rozumiem podskórnie, bezwarunkowo.
Dla kogo pisał „Kronos” Gombrowicz? Chyba najbardziej dla siebie. Urwane słowa, zdania – hasła, których prawdziwe znaczenie zna tylko on sam.

Obydwie książki zostały opublikowane dzięki Osobom bliskim autorom. Decyzjom tym towarzyszyły różne intencje.
Na obydwu okładkach - zdjęcia autorów.
Gombrowicz podwójny - jeden młody i drugi - już z dziesiątkami lat na twarzy.
Chustka pojedyncza - młoda. Nigdy nie będzie miała zrobionej fotografii w wieku jakiego dożył Gombrowicz.


Cóż za obrazoburcze refleksje naszły mnie (wzruszyłby ramionami niejeden literaturoznawca). No bo gdzież geniusz literatury i zwyczajna kobieta, z takim powtarzalnym losem.
Ale ja jestem zwykłym czytelnikiem, zwykłym człowiekiem. Tak jak zwykłym człowiekiem była Chustka. Tak jak zwykłym (wybacz o Wielki Witoldzie) człowiekiem był Gombrowicz. Tak jak zwykłe było jej, jego, i jak zwykłym jest moje życie. ŻYCIE.

Kiedy czyta się Chustkę w wydaniu książkowym, bez towarzyszących blogowi komentarzy internautów, widać jak bardzo choroba jest tożsama z samotnością. Nawet jeśli ma się tuż przy sercu najbardziej oddane, kochające osoby. Cierpienie jest samotnością. Strach przed odejściem jest samotnością.

„Kronos” Gombrowicza, będzie pewnie ciężki do przebrnięcia dla osoby, która nie zna jego twórczości czy choćby Dzienników. Przyznam, że będę musiała wrócić do nich.

Obydwie książki czyta się trudno. Z innych powodów:
Gombrowicza – bo narracja prowadzona jest z celową lub pozorną niedbałością o potencjalnego czytelnika. Tu najważniejszy jest autor – to on zna sens swoich zapisków.  Ja-czytelnik jestem tutaj przypadkowym obserwatorem. Wcale nie muszę rozumieć. Gombrowiczowi na tym nie zależy.
Chustkę – bo świadomość końca jest nie do zniesienia. Bo znam adresata Jej słów. Bo jestem matką i domyślam się jak okrutnie musiało rozrywać jej z bólu serce, gdy pisała „[Syneczku], co z Tobą będzie, gdy mnie zabraknie”.

Kiedy tylko ukazały się wydawnicze zapowiedzi tych dwóch książek, wiedziałam, że muszę je mieć.
Nie tylko przeczytać, ale właśnie mieć. Książki dwóch tak rożnych światów.


2 komentarze:

  1. Chustkę dostałam na imieniny. Przeczytałam już dwa razy, mimo, iż Bloga czytałam na bieżąco. Wiele godzin przeryczałam, zadając sobie pytanie: Jaki sąd pozwolił na to, aby Jasiu zamiast u babci (mamych Chustki) wychowywał się u ojca, ktory nie płacił na niego alimentów,walczył z jego mamą do końca, szydził z charakteru syna , nazywając go mamimsynkiem i za bardzo się nim nie interesował.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na chwilę dzisiejszą, nie zabrałabym się do żadnej z tych książek. Gombrowicza mam dość po Ferdydurke. Chustka jest zbyt smutna, zbyt straszna ... rozryczałam się czytając to jedno, zacytowane przez Ciebie zdanie. Lubię takie książki, ale odkąd sama mam dziecko, coraz trudniej mi się je czyta. Coraz więcej chusteczek zużywam.

    OdpowiedzUsuń