piątek, 31 maja 2013

Poranek

Uwielbiam takie poranki, kiedy mogę zalec z książką we wyrku. Na szerokim, dębowym wezgłowiu stawiam herbatę pachnącą malinami i cytryną. Kotka siedzi na dywaniku przy łóżku, zielonymi oczami zaklina mnie bym ruszyła tyłek i nasypała jej żarła do michy. Od czasu do czasu wydaje prawie bezgłośne miauu, odsłaniając przy tym swoje drobne kły. Prześmiesznie to wygląda. Z kuchni intensywnie pachnie pieczony chleb. Zaiste powiadam zapach to obłędny. Mający pod sobą wszystkie zapachy. Bo pieczony chleb nie samym chlebem w istocie pachnie. Jest w nim zamknięte całe dobro i piękno świata. Jak słowo daję, choć brzmi banalnie, ale tak właśnie jest. Ciepły kokon, dom, bezpieczeństwo, miłość, rodzina, wspomnienie najpiękniejszych chwil, jakie zapisały się na twardym dysku naszej pamięci.
Dziękuję Elu, że mnie tym zaraziłaś :) 

2 komentarze:

  1. Poranek z książką w łóżku ... miło wspominam takie :) Bo ostatnio to o poranku (czyt. 5,50 - 6,30) Dziecię z łóżeczka się wychyla/wyłazi, pokazuje na teletubisie wiszące nad łóżeczkiem i na monitor i pięknie prosi oczkami :)
    Cóż robić, trzeba wyleźć z łóżka, dziecię nakarmić, napoić, przewinąć, przebrać no i fakt faktem w weeckend pozwalam jej zasiąść na dłużej i bajki oglądać, a sama czasem na chwilę jeszcze do łóżka wlazę, ale nie czytam, tylko obserwuję jak na małej buźce to uśmiech to zamyślenie się maluje i zmieniam bajki wedle życzenia córci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ylllo, dzieci szybko rosną ;)ale nawet duże potrafią zawładnąć porankiem, wieczorem czy całym naszym dniem :) Ten etap, który teraz Ty masz przechodziłam dwukrotnie :) Wyrywaj chwile dla siebie - bo nie wrócą :)

      Usuń