piątek, 14 czerwca 2013

Coś nowego o sobie, hm...

Kolorową i upalną ulicą Duuużego miasta zmierzam powoli do kawiarni z klimą, gdzie umówiłam się z Kimś na sok z czarnej porzeczki z lodem i mrożoną kawę, oczywiście. Z moim spacerowym krokiem równa się młody facet w zielonej bejsbolówce.
- Głodny jestem, dasz mi 2 złote?
- Dopiero co kupiłam świeżego cebularza, chętnie PANU odstąpię – sięgam ręką do skórzanej torby, gdzie jak zwykle jest wszystko.
- Nie. Ja wolę bułki słodkie. Daj mi dwa złote.
- A to przepraszam, nie mam przy sobie pieniędzy – wyciągam rękę z torby, pachnący cebularz zostaje na swoim miejscu. Przyspieszam mimowolnie kroku. Dobiega mnie soczysta wiązanka:
- Człowiek z głodu zdycha, a chytra, j....a suka, dwóch złotych żałuje!
I tak, o! czegoś nowego się dowiedziałam. Że chytra jestem :] A tego to o sobie nie wiedziałam...
Na marginesie dodam, że duże miasto już nie dla mnie. Uf, masakra! Czego wciąż nie może zrozumieć moja Rodzicielka – że wolę zadupie. Różne jesteśmy Mamo. Niestety po prostu.

3 komentarze:

  1. Niestety Yllo :(
    Ale co mnie nawtykał, to nawtykał ;-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam zadupia i wszelkie łona natury, a tymczasem właśnie się przeprowadziłam w centrum miasta. Cóż...
    Może gdy syn podrośnie, zwieję gdzieś na wieś?
    Pozdrawiam serdecznie.
    W zamian za brak natury mam za oknem nieustanny uliczny festiwal przechodniów. Żartem nazywam moje okna telewizorem.

    OdpowiedzUsuń