środa, 26 czerwca 2013

Pies-kot i my

Kot rozłożył się na desce do prasowania, która niczym wyrzut sumienia (mojego, nie kota) sterczy tuż na skraju salonu.
Kot obrażony jest. Chwilowo ma ograniczoną wieczorną wolność ogródkową. Króluje tam bowiem pies – inwalida. Się Fafciowi zachciało nawiewać z ekskluzywnego kojca pod brzózką i ma... A my razem z nim, niestety. Amputowana opuszka łapy lewej tylnej. Zmiany opatrunku u blisko 25-kilogramowego psa nie życzę nikomu. Do weta z tym nie jeździmy bo w klinice Faf zdecydowanie gorzej znosi wszelkie zabiegi pielęgnacyjne. Wszystko w warunkach domowych. Według instrukcji ulubionej Pani Wet, którą po prostu uwielbiamy. W przeciwieństwie do naszego psa. Któregoż to, jak przystało na rasowego wieśniaka podwórkowego, stresuje już sama podróż samochodem, a w wet-klinice, od tysięcy zapachów innych psów, szczurków, chomików, kotów, dostaje, nomen omen… kota.

Nie wiem kiedy dobiegł końca czerwiec. Nie wiem kiedy…
I kiedy przekwitły akacje, a zapachem buchnęły lipy? I truskawki na wykończeniu… No kiedy i jak…

Koniec roku szkolnego to dla mnie początek dodatkowej pracy. Ale nie narzekam, bo ekstra kasa mile widziana. Jeśli nie na własne zachciewajki, to na extra wybryki zwierzaków, jak nic się przyda… 

4 komentarze:

  1. DOdatkowej pracy w wakacje? ale odpocznij trochę !! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedny Fafcik,ale fakt powinien się słuchać i nie uciekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ylllo, przekażę mu - może "nie swojego" posłucha ;) Na szczęście rana goi się ładnie :)

      Usuń