wtorek, 4 czerwca 2013

Spotkał katar... agpelę. Apsik!

Prześladuje mnie dziś Brzechwa. No bo rano była Jego wersja andersenowej "Księżniczki na ziarnku grochu", a po południu "Katar" online. Apsikam, siorbię, łzawię i takie tam atrakcje. Stało się to nagle. Totalny spadek formy. Nawet wizyta u fryzjera nie pomogła, nawet udany występ kabareciku (oczywiście wyluzowana Pirlipatka wywołała aplauz), ani nawet nowe, czarowne sandałki w kolorze koralowym i nowa sukienusia, w której nie powiem wyglądam i owszę, hę, hę. Ani słońce, które co jakiś czas wymykało się chmurzyskom i jednak dziś zaświeciło. Ze trzy razy. Po prostu nicmisięniecheijestmibardzoźle.
Truskawki mają dużą szansę na zgnicie. Jeśli tak nadal będzie lać, a słońce z doskoku się ukazywać. Bazylia w zaniku. Rukolę coś podżera i na pewno nie jest to Fafik.
I to by było niestety dziś na tyle.
Apsik!

PS. Ale jednakże na znak, że drzemią we mnie dobre intencje, zostawiam pierwsze polne bukiety zebrane podczas spaceru niedzielnego.



3 komentarze:

  1. Na zdrowie :)

    Jakby pogoda była ładna,to stan nicniechcenia nie dopadałby nas, a tu niestety zimno, mokro, szaro ...

    Sliczne te kwiatki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja też kicham od kilku dni...Pociągająca się zrobiłam. I już sama nie wiem, czy do doktora, czy do męża na wygrzanie:) Ogólnie jakieś długie strętne choróbsko mnie męczy, które podstępnie wykorzystało moją małą odporność:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam gripex :) zamiast chłopa tudzież doktora ;)

      Usuń