poniedziałek, 10 czerwca 2013

Utartym torem biegnie codzienność

Wszystko idzie jakimś takim utartym torem. Komary gryzą, burze nocą budzą nas ze snu, Syny dwa się uczą bo koniec roku szk. i sesja tuż już. My z Mareckim zaś wkurzamy się w pracy, a łagodzimy nerwy na swojej ziemi pod swoim niebem – równo 1507 metrów kwadratowych, ni mniej ni więcej. Truskawki na grządkach zielonkawe, ale za to stadnie czerwienią się poziomki i fioletem wybarwia borówka. Spotykamy się z przyjaciółmi, planujemy przyszłość – zarówno tę tuż tuż - wakacje nad jeziorem – jak i dalszą, też... Międzyczasie (wiadomo, że tak zwanym) wygrało się mi winko białe, mniam mniam. Teraz już wiem, że w Buffo to tylko rząd 6 miejsce numer 1! Bianco z rąk Józefowicza – miłe, oj nie powiem. Natasza Urbańska piękna, utalentowana, energetyczna. Jak łykend, który minął.


Utartym torem też biegnie moja choroba. Przyzwyczaiła mnie niby przez ćwierć wieku do swoich kaprysów, a jednak trudno tak…

I o tak, nowy tydzień… się kręci.


1 komentarz: