niedziela, 4 sierpnia 2013

Eh, żaba...

Siedzę na tarasie na nocnym koncercie świerszczy i Kiciorki, która odstrasza jakiegoś kociego absztyfikanta. I myślę sobie że...
Że taka żaba to ma fajne życie. 
Ma w głębokim poważaniu czy jest ładna czy brzydka, czy chuda czy gruba, czy mądra czy głupia. Cznia totalnie co też to jutro ma na obiad zapodać swoim kijankom i żabiemu samcowi. Ma w totalnym poważaniu stertę ciuchów do uprasowania. Snu z powiek nie spędza jej twórczy (nawet w urlop) Szef. Gitary nie zawraca Teściowa (a czy ty wiesz, że do kiszonych ogórków trzeba dodać czosnek???).
Żaba po prostu JEST i już. Ma wywalone na wszystko.
Faaajne ma życie żaba.

Jak ja ci Żaba czasami zazdroszczę.


4 komentarze:

  1. Pozazdrościć żabie, w rzeczy samej:)

    OdpowiedzUsuń
  2. A Tobie nieodmiennie zazdroszczę bliskości tych wszystkich stworzeń. Już się z tym powtarzam jak stara ciotka-sklerotyczka:)
    U mnie nocami w pobliskim parku dzikie piski panienek, których jakoś słabo pilnują rodzice. Tudzież bębnienie wieczornego pijaczka po parapetach na parterze mojej zaokiennej kamienicy.
    Poezja ulicy. Nawet mi się podoba, choć wolę żaby i parasol nieba nad głową.

    OdpowiedzUsuń
  3. Marito u nas też piszczą - nad rzeką hihi :)
    Każde miejsce ma swój urok - ważne abyśmy byli w nim szczęśliwi - dla jednych jest to centrum Warszawy dla innych koniec wsi :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam z dzieciństwa koncerty świerszczy i żab :) i bardzo miło wspominam :)
    Trochę Ci zazdroszczę tego spokoju, ja teraz w centrum miasta mieszkam, pod mieszkaniem mamy dyskotekę, więc zupełnie inne dźwięki docierają do mych uszu.

    OdpowiedzUsuń