wtorek, 20 sierpnia 2013

Jeszcze chwila...

Kiedy kończy się czas ogromnej dawki dobrych emocji, powrót do codzienności jest trudny. Nie, nie ma w tym depresyjnych konotacji. Podskórnie czuję w sobie nagromadzoną pozytywną energię, tylko nie potrafię tak od razu czerpać z jej pokładów. Następuje czas zdystansowania, układania w sobie wrażeń, rozmów, przemyśleń i spostrzeżeń. Jeszcze chwila, jeszcze dwie i definitywnie wskoczę w tory codzienności, pełna nowych sił. Póki co muszę opędzić pilne sprawy służbowe (tak, tak praca w urlop to moja specjalność) i w ostanie dni wakacji będę celebrować z pietyzmem każdą ich mijającą minutę. 




Fotki wykonane w Poleskim Parku Narodowym.

3 komentarze:

  1. Ale fajny bociek! Podejmuję mocne postanowienie nabycia aparatu cyfrowego. Tablet w plenerze zupełnie się nie sprawdza.
    Poleski Park Narodowy to kraina mojego dzieciństwa. Nie byłam tam od lat, a tęsknię. Trzeba i to włączyć w poczet mocnych postanowień. Niech tylko trochę grosza wpadnie i ustabilizuje się sytuacja po moim wielkim życiowym przewrocie (w ramach którego się przeprowadziłam).

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie nie lekko wrócić do życia u siebie ,po takim wypadzie , a był super :)
    A nie było tam dowodu tożsamości kobyły?:D że też tego nie widziałam:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dowód konia? :) dobre
    Mój aparat takiego zbliżenia nie dałby rady zrobić :) Fajny bociek :)

    OdpowiedzUsuń