sobota, 24 sierpnia 2013

Szczęśliwej podróży!

Kilka dni temu obudził mnie dziwny, miarowy szum. Zadziwiona wyszłam na taras. 
Deszcz. 
Coś takiego! Już zapomniałam jak pięknie może brzmieć, kiedy jest oczekiwany przez wysuszoną ziemię. Dobrze było poczuć drobne kropelki na ramionach. Wyobraziłam sobie jak radosne zrobiły się moje cynie, jak ożyły tracące słoneczną żółć rudbekie i delikatne na swych łodyżkach onętki. A przesuszony miejscami trawnik to chyba tańczył w podskokach radosnego kazaczoka! Ziemia dostała łyk wilgoci.
Lato zaczyna powoli pakować manatki. Wczoraj bardzo wysoko nad naszym domem kołowała blisko seta bocianów. Czyżby testowały prądy wznoszące przed odlotem? Były bardzo wysoko, dopiero przez lornetkę upewniłam się, że to „moje” ukochane boćki być może w ten sposób żegnały się z naszą okolicą. Szczęśliwej podróży bociany! Wracajcie do nas szybko…


1 komentarz: