piątek, 13 września 2013

A ja...

… się wzięłam przejęłam już prawie jesienną obfitością warzywno – owocową i zakotwiczyłam na dobre w kuchni.
Z gruszek zrobiłam dżem i gruszki w occie.
Ze śliwek śliwki w occie, powidła i dodałam je do ketchupu pomidorowego.
Produktem ubocznym śliwkomani był ocet śliwkowy – przyda się do wariacji na temat sosu winegret.
Z pomidorów zaś robię obłędnie smakowity ketchup pomidorowy. Jedna porcja z dodatkiem śliwki, druga - jabłek.
Z pewną obawą przymierzyłam się do soku z aronii i muszę przyznać, że efekt mnie zaskoczył.
A to jeszcze nie koniec. Przede mną paprykowe szaleństwo – papryka w miodzie, ketchup paprykowy, no i odkryty w ubiegłym roku ajwar.
Uwielbiam, uwielbiam ten czas. Kiedy pomiędzy straganami warzywnego targu dopadają mnie w swoje szpony aromatyczne wonie dojrzałych warzyw i owoców, i feeria ich barw.
Drzemiącą we mnie atawistyczną potrzebę obfitej jaskini, dopełniła drewutnia załadowana po kokardkę drewnem dębowym.

Zimo przyłaź, damy radę!



1 komentarz:

  1. Nie, nie! Jeszcze nie przyłaź zimo! Ja chce jak najdłużej lato :)

    Taki domowy ketchup to musi być dobry :)

    OdpowiedzUsuń