środa, 25 września 2013

Tuwim

Niewielki liść olchy wykrojony przez naturę w serduszko, chyłkiem wdarł się do naszego domu. Rozłożył się w kąciku tuż przy drzwiach wejściowych, sądząc, że go może nie zauważę… Zauważyłam. Ale tak mnie rozczuliła, ta jego ucieczka z nagle jesiennej aury, że pozwoliłam mu wygrzewać się jakiś czas w domu. Później zainteresował się nim kot…  i niestety ostatecznie zakończył żywota w kocich pazurach.
Aktualnie jestem w stanie jak ten liść, też bym się chętnie zaszyła gdzieś za drzwiami, przeczekała to i owo. Oczywiście spotkania z drapieżnym kotem wolałabym uniknąć.

Ale cóż… Rękawy zakasać i do dzieła...

Wena powróciła z włóczęgostwa i przytargała ze sobą Tuwima. Ale nie tego od Słonia Trąbalskiego, Pana Hilarego co zgubił okulary, i któremu Abecadło spadło z pieca. Siedzę w twórczości Tuwima dla starszych czytelników, choć tu też jest problem, bo nie wszystko nadaje się na program „ku_czci”. No choćby taka perełeczka kryjąca się pod szarmancko zaczynającym się tytułem „Wiersz, w którym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich, aby go w d..ę pocałowali.”


[Linkuję bez dedykacji rzecz oczywista, tylko dla ciekawości ;)]

Nieprawdopodobny mistrz słowa...
„Rodzynka – stroskana winogrona”
Popularny aforysta:
•  Żyj tak, aby  twoim  znajomym zrobiło  się  nudno, kiedy  umrzesz.
•  Kiedy przeskoczysz, to i wtedy nie mów hop. Zobacz najpierw w co wskoczyłeś.
•  Błogosławiony, który nie mając nic do powiedzenia, Nie obleka tego w słowa.
•  Wrzuć szczęściarza do wody a wypłynie z rybą w zębach
•  Życie – dożywotnia kara śmierci
•  Powiedz człowiekowi, że na niebie jest gwiazd 97830124569987, a uwierzy. Ale napisz kartkę „świeżo malowane”, a sprawdzi palcem i powala się.

I cały arsenał innych, niesamowicie błyskotliwych tekstów. Tuwim był najpłodniejszy twórczo w okresie, który kocham zarówno w literaturze, historii Polski, jak i obyczajowości – czyli dwudziestoleciu międzywojennym. Wtedy to się działo, wtedy to się bawiło, wtedy to się żyło! Pisał radośnie, przewrotnie, czasami na pograniczu skandalu, ale co tam – za to jak soczyście, z jakim ukochaniem życia w różnych jego postaciach.

I o jesieni jak pięknie napisał:

"Zobacz, ile jesieni!
Pełno jak w cebrze wina,
A to dopiero początek,
Dopiero się zaczyna.
[...]"

["Strofy o późnym lecie"]

Naprawdę, naprawdę warto czasami pogrzebać  w twórczości i życiu, kogoś, kogo wydaje się nam, że znamy na literacki przestrzał.


2 komentarze:

  1. No i proszę, czasy licealne mi się przypomniały ...
    A na filmiku w dodatku moja była sąsiadka warszawska - Asia Lewandowska Zbudniewek.
    Dzięki.
    Dobranoc

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja Tuwima to bardzo lubię, ale za wierszyki dla dzieci :) W latach doroślejszych już wierszy nie czytałam, jakiś taki wstręt do nich się we mnie zrodził i do dziś pozostał

    OdpowiedzUsuń