sobota, 5 października 2013

"Oto jest życie: nic, a jakże dosyć…"

Lubię dzień swoich urodzin. Jest to dla mnie rocznica cudownego dnia, w którym dostałam w prezencie ŻYCIE. Ufam i wierzę (jak każdy), że dostałam go dużo. Wystarczająco dużo aby nacieszyć się każdą jego cząstką, poznać wszystkie jego smaki – radości i… radości po smutkach!

Kochać i tracić, pragnąć i żałować,
Padać boleśnie i znów się podnosić,
Krzyczeć tęsknocie „precz!” i błagać „prowadź!”
Oto jest życie: nic, a jakże dosyć…

Zbiegać za jednym klejnotem pustynie,
Iść w toń za perłą o cudu urodzie,
Ażeby po nas zostały jedynie
Ślady na piasku i kręgi na wodzie.

Uwielbiam ten wiersz Staffa, jest taki soczysty i przepełniony ŻYCIEM, i właśnie z okazji urodzin, sama sobie go dedykuję :) A co tam, niech zaśpiewa dla mnie Stan Borys!


Na torcie postawiłam tylko 2 świeczki – to jednostki liczby lat, które kończę, dziesiątki postanowiłam taktownie zignorować.


Świeczki dmuchnięte, marzenia pomyślane, życzenia przyjęte. Wieczorem pędzimy na „Wałęsę”.
Internet nas śledzi, fakt, ale czasami potrafi zgotować mile niespodzianki:


Dziękuję ci Guglu ;)

4 komentarze:

  1. Spełnienia marzeń, zdrówka, najlepszego.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  2. Angelou powiedziała: Życie to nie suma oddechów, to te momenty, w których zapiera dech w piersiach, i takich zachwytów Ci życzę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ślicznie dziękuję za życzenia, piękne słowa i odwiedziny u mnie :)

    OdpowiedzUsuń