poniedziałek, 25 listopada 2013

Co by tu zrobić z czterema krasnalami?

To jakiś skandal, aby słońce zachodziło o 15.55! Jak tu żyć, jak tu żyć? Nim człowiek dobrze się obudzi po stu litrach kawy, już czas spać.

Rodzina moja, eF_Jeden maniakalna, zaciągnęła mnie do kina na film „Wyścig”. Nie sądziłam, że wyjątkowy w historii F1 rok 1976 (rywalizacja Hunt-Lauda i potworny wypadek tego drugiego), może wywołać we mnie tyle emocji i łez. Polecam każdemu, niekoniecznie fanom Formuły 1. Bo to nie jest film tylko o bolidach i jeżdżeniu w kółko po krętych torach wyścigowych. Można sobie szukać w nim odpowiedzi na odwieczne pytanie ludzkości: czy warto marzyć i dążyć do tego co chce się osiągnąć za wszelką, nawet najwyższą cenę? Do tego klimatyczne lata siedemdziesiąte, tutaj w wersji bogatego zachodu, a nie siermiężnej, czarno-białej Polski, i aktor grający Jamesa Hunta (Chris Hemsworth) uderzająco w stylizacji przypominający młodego (uwaga dziewczyny!) Brada Pitta, hm…

W pracy rozpoczęłam próby do bajeczki na mikołajkowe spotkania z dzieciakami. Postawiłam na klasykę: „Królewnę Śnieżkę i siedmiu krasnoludków”. Oczywiście w wolnej interpretacji – mam nadzieję, że bracia Grimm wybaczą i się w trumnach nie poprzekręcają. Albowiem z powodów organizacyjnych, musiałam ograniczyć obsadę. No ale jak tu zrobić bajkę o siedmiu krasnoludkach bez siedmiu krasnoludków? Aby historię uwiarygodnić a sobie ułatwić pracę, czterech krasnali „wysłałam” w świat ;) Uruchomiłam wyobraźnię i wyszło tak:

„Tak się krasnoludkowe życie skomplikowało,
że czterech z nas w świat powędrowało.
Pracuś buduje w bajkowej krainie autostrady,
Śmieszek beztrosko wybrał się na quady,
Łasuszek, piecze pączki u Babci Anieli,
Śpioszek gdzieś usnął i tyle go widzieli!”


Mam nadzieję, że dzieciaki, podekscytowane oczekiwaniem na mikołajkowe paczki, braku czterech skrzatów nie zauważą albo chociaż wybaczą częstochowskie rymowanki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz