czwartek, 7 listopada 2013

Hasło dostępu

Stoimy na parkingu i ooo! samochód się wzion zbuntował i nie odpala. Kluczyk w te, kluczyk w tamte – silnik milczy, alarm wariuje. No to jeszcze raz. Rzut oka na klemy, czy coś tam. Dalej cisza.
- K…a mać !!! – Marko (powściągliwy zwykle w tym temacie) rzuca sążniste hasło dostępu.
O dziwo – okazuje się poprawne. Samochód odpala błyskawicznie.
No i niestety morał jest taki: czasami nie ma wyjścia – trzeba dosadnie. Zarówno z samochodem jak i w życiu. Inaczej samochód nie ruszy, a (niektórzy) ludzie nie wyłapią subtelności i niuansów. Eh…

4 komentarze:

  1. Fakt, coś w tym jest, że czasem pomaga takie dosadne słowo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. :D jeżeli chodzi o hasło dostępu - "Seksmisja" bawi i uczy .... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. hehehehe
    no to 15000 w kieszeni zostało dzięki niepowściągliwości :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, tak Dudi - mamy znajomych, z którymi zawsze witamy się słowami: "Dzień dobry, zastałem Jolkę?" - niezmiennie, od lat nas to śmieszy :)

    OdpowiedzUsuń