środa, 20 listopada 2013

Jutro

Jutro a właściwie za chwilę mam wolny dzień.
Odeśpię ostatnich kilkadziesiąt rozpędzonych godzin. Bez pośpiechu wypiję kawę albo dwie. Smakując każdy łyk, delektując się każdą nutą jej aromatu. Pojdę na spacer z naszym psem – postrachem wsi. Będę go krótko trzymała na smyczy - ani mi się śni płacić kolejnego mandatu – ale pozwolę na kąpiel w rzece. On tak to lubi.
Oddam książki do biblioteki i troszkę poszperam na półce z nowościami. Przy okazji nawdycham się gratis jedynego w swoim rodzaju zapachu biblioteki – tak to kocham.
Pomyślę o niebieskich migdałach – o tym jak to będzie fajnie kiedy już… spełnią się wszystkie marzenia i sny.
Upiekę szarlotkę. Mocno pachnącą cynamonem i wanilią.
Wyłączę telefon.
Nie zajrzę w pocztę e-mail i nawet ogłuchnę na kołatanie kuriera.
Posłucham muzyki - Doorsów lub... kto to wie!
Popatrzę w zarośla za olchami - może Faf przepłoszy koczujące tam bażanty?
Po prostu to będzie tylko MÓJ i tylko dla MNIE wolny dzień.
Hm… ewentualnie zaproszę do niego eM. Ciekawe czy pamięta dlaczego tylko Jego...

1 komentarz:

  1. Kochana - tak zrób, delektuj się każdą chwilką z eM :)
    Buziaki z wawki :(

    OdpowiedzUsuń